(PC) | 2.12.2014

200 rocznica perwersyjnego markiza de Sade

Markiz Donatien-Alphonse-François de Sade , francuski pisarz libertyński, zmarł dokładnie dwa wieki temu 2. grudnia 1814 roku.

Zaginiony manuskrypt "120 dni Sodomy" przez blisko dwadzieścia lat przeleżał w futerale w kształcie fallusa. Wreszcie dzieło ujrzało światło dzienne, gdy upublicznił je seksuolog Iwan Bloch.

Większość oryginalnych wersji dzieł twórcy "Justyny" i "Juliety" zaginęła, a on sam zaś spędził ostatnie lata życia konwulsyjnie próbując je odtworzyć. Dziś na świecie jest znacznie więcej książek o markizie lub inspirowanych de Sadem, aniżeli samego de Sade'a.

Zobacz kontrowersyjną zapowiedź wystawy muzeum D'Orsey, inspirowaną twórczością markiza de Sade'a [+18]:

Stał się przedstawicielem libertynizmu, nurtu zakładającego skrajne postrzeganie wolności jako wyzwolenia się z norm obyczajowych i moralnych.

Ze swojego zamku w La Coste, we francuskiej Prowansji, stworzył libertyński ośrodek wolności, gdzie wraz zafascynowanych jego filozofią i osobą towarzyszy o podobnych poglądach oddawał się wyuzdanym, pełnym przemocy praktykom seksualnym.

Za swoje publikacje wielokrotnie był więziony. W końcu został odizolowany w 1801 roku w Charenton, zamienionym na ośrodek odosobnienia dla chorych umysłowo, gdzie zmarł w wieku 34 lat. Legenda głosi, że i tam miał kolejną kochankę w osobie nastoletniej córki pracownika ośrodka.

Od jego nazwiska pochodzi nazwa sadyzmu.

 

(PC) | 2.12.2014

Udostępnij

Najnowsze galerie