Paulina Persa, (PAPLifestyle), (BW) / PAP Lifestyle | 13.12.2014

Ten atrybut męskości znowu wrócił do łask

Broda drwala jest nie tylko modna, ale też dodaje charakteru. Zarost jako atrybut męskości wrócił do łask
[fot: Szymon Brzoska/EAST NEWS]

Wróciła moda na brody. Prof. Jerzy Bralczyk jest jednym z najbardziej znanych w Polsce posiadaczy bujnego zarostu. - Swoją brodę mam od dawna, więc uważam się za brodacza tradycyjnego, a nie modnego - powiedział językoznawca. Z kolei bloger Kamil Pawelski, znany szerzej jako Ekskluzywny menel twierdzi, że brody nigdy nie odeszły na dobre do lamusa.

- Brodę najpierw się zapuszcza, potem się już ma. Trudno powiedzieć, żebym ją w tej chwili zapuszczał. Raczej ją skracam - powiedział prof. Jerzy Bralczyk. Na zapuszczenie brody zdecydował się na początku lat 80., gdy mieszkał w Szwecji. - Chciałem spróbować trochę zmienić swój wizerunek i po prostu przestałem się golić. Później jeszcze tylko dwa razy zgoliłem brodę, ale na krótko. Potem nie goliłem się już wcale.


Prof. Jerzy Bralczyk. PAP/Andrzej Rybczyński
Jak przyznaje profesor, pielęgnację zarostu oddaje w ręce specjalistów. - Sam przycinam sobie włosy, ale z brodą chodzę do fryzjera, żeby trochę mi ją przystrzygł - rzadko, bo raz na miesiąc albo dwa. Natomiast nie jest tak, żebym ją jakoś specjalnie pielęgnował - dodaje.

Broda jest poniekąd jednym z atrybutów męskości. W przypadku prof. Bralczyka niewątpliwie jest też ona jego znakiem rozpoznawczym. - W mojej sytuacji ma to pewne znaczenie, gdyż jestem osobą publiczną. Choć przyznam szczerze, że na początku to była też kwestia wygody, bo nigdy nie lubiłem się golić. Właśnie w ten sposób jestem identyfikowany.

Obecnie broda nie kojarzy się już tylko ze starszymi panami, czy wręcz z dziadkami. Teraz nosi ją wielu młodych mężczyzn, tym samym odkładając do lamusa idealnie gładką skórę twarzy. Przykładem może być Ekskluzywny menel. Brodę zapuścił niecałe dwa lata temu, bo miał po prostu taka ochotę i chciał przy okazji sprawdzić, jak to będzie mieć zarost. - Miałem kilka prób, bo zapuszczenie zarostu na samym początku jest stosunkowo trudne. W momencie, kiedy broda już urosła, to się z nią w jakiś sposób związałem i zżyłem. Czuję się z nią dobrze. To była świadoma decyzja pod kątem wizerunku, trochę też spróbowania czegoś nowego. Jako mężczyzna opierzyłem się dosłownie i w przenośni - mówi Kamil Pawelski.

Czy zauważył jakąś zmianę w tym, jak odbierają go inni, odkąd ma brodę? - Broda na pewno dodaje charakteru, powoduje, że mężczyzna jest bardziej wyrazisty w odbiorze, jeśli chodzi o kwestię wizualną. Głęboko wierzę też, że za przekazem wizualnym powinno iść wnętrze. Więc jeżeli chodzi o odbiór, to mam takie poczucie, że mój wygląd nabrał charakteru - jeżeli w ogóle można tak to zdefiniować - mówi Pawelski i dodaje, że kobiety lubią mężczyzn z zarostami. - Myślę, że panowie nie zapuszczaliby tego zarostu, gdyby panie tego nie lubiły - śmieje się bloger.


Kamil Pawelski. Fot. PAP/Stach Leszczyński
Co do obecnej mody na zarost, uważa, że w ogóle nie było czegoś takiego jak niemoda na brody. - Brody były odkąd pamiętam. Fakt, że od pewnego czasu coraz więcej panów je zapuszcza i zapuszcza je bardziej świadomie. To jest widoczne od ponad dwóch lat. Wróżono im kiedyś kryzys, bo jeszcze parę miesięcy temu spotkałem się z takimi komentarzami, że te brody odejdą pewnie do lamusa. Jak widać, nie odchodzą i przeżywają swoją drugą młodość - twierdzi bloger. Jego zdaniem jest to spowodowane tym, że panowie są coraz bardziej świadomi swojego wizerunku. Broda może dodać animuszu i pewnego fajnego charakteru męskiej twarzy. - Jeżeli jest jeszcze odpowiednio pielęgnowana, fajnie wystrzyżona to dodatkowo może lekko zmienić kontury twarzy. Myślę, że to wynika ze świadomości, która pojawia się u panów w związku z własnym wizerunkiem - dodaje Pawelski.

- Kiedyś moda na brodę pojawiała się co jakiś czas. W latach 80. było trochę brodaczy. W latach 60. zresztą też. Co jakiś czas wraca taki zwyczaj, czy nawet taka potrzeba charakterystycznego wyglądu - uzupełnia prof. Bralczyk. - Nie wiem, czy teraz to jest moda na brodę drwala, bo jest i broda pszczela - różnie się o tym mówi. Swoją mam od dawna, więc uważam się za brodacza tradycyjnego, a nie modnego zaznacza językoznawca.

Paulina Persa, (PAPLifestyle), (BW) / PAP Lifestyle | 13.12.2014

Udostępnij

Najnowsze galerie