2014-12-17 05:55:00

Odżywki białkowe są gorsze od mięsa

1/5
Steve Reeves na plakacie do filmu "Goliat i barbarzyńcy". Aktor masę zbudował na odżywkach białkowych
fot: public domain

Pomysł, dzięki któremu dziś na półkach sklepowych stoją setki różnych odżywek białkowych, narodził się jeszcze przed drugą wojną światową. W 1936 roku młody farmaceuta Eugene Schiff założył firmę zajmującą się przetwarzaniem, pakowaniem i sprzedażą serwatki - efektu ubocznego produkcji sera. Choć przez wiele lat była uznawana jako coś szkodliwego i zbędnego, tak naprawdę w odpowiednio przygotowanej wersji może posłużyć jako składnik jogurtów, kefirów albo dodatek do paszy dla świń.

Dzięki serwatce Schiff zaczął dobrze zarabiać i szybko zainteresował się możliwością wyodrębniania przydatnych w żywieniu składników z innych naturalnych produktów - odkrył na przykład, że w płatkach róży jest więcej witaminy C niż w soku pomarańczowym. Kiedy wybuchła wojna, a armia szukała producentów niepsującej się żywności, Schiff i jego naśladowcy mieli gotowe rozwiązanie. Na masową skalę zaczęła się produkcja wysuszonego i sproszkowanego mięsa, mleka, a nawet jajek.

Droga tak przetworzonego jedzenia z armii na amerykańskie siłownie była już krótka. Niedługo po wojnie wybuchła moda na sproszkowane suplementy. Hitem okazało się zwłaszcza wyodrębnione białko soi - kulturyści cieszyli się, bo w łatwy i szybki sposób mogli dostarczyć sobie zwiększonej dawki protein, potrzebnych do budowy mięśni. To na białkowych koktajlach pitych codziennie do śniadania zbudował sylwetkę Steve Reeves, który w 1958 roku zagrał tytułową rolę w legendarnym Herkulesie i Goliacie i barbarzyńcach.

W ciągu kolejnych lat odżywkowy biznes rozwijał się bardzo szybko a naukowcy prześcigali się w badaniach, ile białka tak naprawdę potrzebuje zdrowy człowiek. Te wartości zmniejszały się z kolejnymi dekadami - dziś przyjmuje się, że osobie nieuprawiającej żadnego sportu wystarczy w ciągu dnia 0,8 grama białka na każdy kilogram ciała. Jeśli więc ważymy około 75-80 kilogramów, potrzebujemy mniej więcej 60 gramów białka. Dostarczymy ich sobie zjadając puszkę tuńczyka i duży jogurt.

Trochę więcej białka potrzebują ludzie uprawiający sport - w sumie około 90 gramów dziennie. Tyle znajdziemy w puszce tuńczyka, jogurcie i w 200-gramowej porcji wołowiny. Zdrowy człowiek nie ma najmniejszego problemu, żeby zjeść tyle w ciągu dnia. Przynajmniej w teorii, bo jeśli żyjemy zabiegani albo jesteśmy wegetarianami, to zaczynają się schody.

I tu z pomocą przychodzą odżywki białkowe. - Te preparaty powinny być traktowane jako substytut normalnego posiłku w sytuacji, kiedy z różnych powodów nie możemy go zjeść - wyjaśnia trener personalny Michał Gronowski. Dziś do wyboru jest tak szerokie spektrum suplementów, że odpowiedni produkt znajdą dla siebie i mięsożercy, i wegetarianie, i ludzie zabiegani.

Na następnej stronie sprawdź, czemu nie trzeba bać się odżywek białkowych i które są najpopularniejsze

Tomasz Sąsiada

Tomasz Sąsiada | 17.12.2014

Udostępnij

Najnowsze galerie