2014-10-03 06:25:00

Miał 20 kilogramów nadwagi, został Ironmanem

1/6
Michał Skraba podczas zawodów Ironman w Sierakowie
fot: Archiwum własne

Na pierwszym maratonie popełnił wszystkie błędy amatorów. Dwa miesiące temu zameldował się na mecie morderczego Iron Mana w Szwecji jako najszybszy Polak w stawce. Przez 10 godzin płynął, jechał na rowerze i biegł. Menstream.pl rozmawiał z Michałem Skrabą, jak połączyć wymagającą pracę z obowiązkami rodzinnymi i ciężkimi treningami.

Menstream.pl: 4 kilometry wpław, 180 kilometrów na rowerze i na koniec 42-kilometrowy maraton. Dystans Ironman brzmi dosyć niewiarygodnie, a na pewno nie wygląda to jak sport dla każdego.

Michał Skraba: Na pewno nie jest to sport dla leniwych. Chociaż rzadko spotyka się osoby, które nigdy niczego nie trenowały i nie miały styczności z wysiłkiem w młodości. Dzieciaki przecież czerpią radości ze zmęczenia.

Tak było w moim przypadku. Sporty wytrzymałościowe i reżim treningowy znane mi są już od podstawówki, bo kilkanaście lat trenowałem karate. Doszedłem nawet do poziomu kadry polski na studiach i to przerwałem... Przeniosłem się do Warszawy w wieku, kiedy człowiekowi wydaje się, że jest niezniszczalny i nieśmiertelny, a prawda jest taka, że to właśnie wtedy trzeba poświęcać więcej czasu na kondycję, zdrowie i pielęgnowanie tego. To nie musi być intensywne, ale musi być regularne.

To brzmi jak wnioski wyciągnięte długo po fakcie. Wymagająca praca zastąpiła aktywność fizyczną?

Faktycznie, wszystkie osiągnięcia z młodości zaprzepaściłem. Intensywność ćwiczeń może była wysoka, ale bardzo rzadka. Zdrowie i mięśnie zostały zaniedbane, o czym głowa nie chciała pamiętać i wiedzieć. Zaczęły się pojawiać kontuzje, szczególnie na desce w górach, na intensywnym koszu.  Okres zmiany masy mięśniowej na tłuszczową trwał w najlepsze. I zakończył się po 10 latach wagą około 100 kilogramów przy wzroście 179 centymetrów. To było sygnałem - mocną czerwoną lampką i zachętą do pracy. Wtedy pojawił się mój kuzyn, który przyjechał do Wrocławia na maraton.

Chyba nie chce Pan powiedzieć, że przekonał Pana z miejsca do startu i biegania? Bez przygotowania i z nadwagą.

Nie, nie, wtedy maraton wydawał mi się kompletnym absurdem. Biec miał mój kuzyn, z kolei ja miałem tylko podać mu picie, a później przejść 300 metrów z dziećmi, żeby zobaczyć go z drugiej strony. On przebiegł jakieś półtora kilometra, ja miałem tylko przejść kilka metrów i ... ledwo zdążyłem. Na dodatek cały się zasapałem. A on? Uśmiechnięty! To mi dało do myślenia, że nie jest dobrze. To był taki impuls, że może jednak powinno zainteresować mnie bieganie.

Marcin Florek, wielokrotny medalista Polski i trener triatlonu w wywiadzie dla Menstream.pl śmiał się, że na trening wytrzymałościowy decydują się najczęściej osoby, które chcą odreagować stres w pracy, założyli się ze znajomymi lub żona ,,zachęca" ich do zgubienia kilku kilogramów.

Był taki moment, w którym natychmiast - zupełnie z dnia na dzień - zmieniłem dietę. Dlaczego? Mój przyjaciel ze względów zdrowotnych musiał przejść na dietę makrobiotyczną i poddać się całkowitej detoksykacji. Wracałem z Warszawy samochodem, odebrałem telefon i doszedłem do wniosku, że diety i zmian nie można odkładać na za miesiąc i półmroku. Od teraz i od tego telefonu musi nastąpić zmiana przyzwyczajeń żywieniowych. Bezterminowo.

Michał Skraba

Pochodzi z Wrocławia, gdzie skończył studia prawnicze. Jest doradcą podatkowym i dyrektorem we wrocławskim biurze międzynarodowej firmy KPMG.

Na następnej stronie przeczytasz, na czym polega dieta makrobiotyczna i jak wyglądał pierwszy bieg Michała Skraby

Mateusz Ratajczak

Mateusz Ratajczak | 3.10.2014

Udostępnij

Najnowsze galerie