/ PAP Lifestyle | 29.12.2014

Niezwykli kolędnicy nad Bugiem. Czapy i brody

Niezwykli kolędnicy nad Bugiem noszą wielkie czapy i brody
[fot: Piotr Drabik / Flickr (CC BY 2.0)]

Brodaczami nazywają mieszkańcy Sławatycz na Bugiem (Lubelskie) przebierańców, którzy w wielkich czapach i baranich kożuchach paradują ulicami w ostatnich dniach roku. Kolędują, składają życzenia, zaczepiają panny. Żegnają stary rok i witają nowy.

- To bardzo stara tradycja. Najstarsi mieszkańcy Sławatycz potwierdzają, że słyszeli o niej od swoich dziadków. Warto ten zwyczaj chronić i pielęgnować - mówi dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Sławatyczach Bogusław Szulej.

Aby tradycja przetrwała GOK w Sławatyczach, co roku organizuje konkurs na najbardziej atrakcyjny strój brodacza: okrycie, maskę i kapelusz. Przebierańcy prezentują się publiczności, a w przerwach lokalne zespoły śpiewają kolędy i pastorałki. Na ulice brodacze mogą wyruszyć tylko w pełnym rynsztunku, pokazywanie się bez kapelusza i maski jest zakazane. W tym roku konkurs brodaczy zaplanowano na 29 grudnia.

Określenie brodacze pochodzi od długich bród, z włókien lnu bądź konopi, które przebierańcy przyczepiają sobie do twarzy. Mają one świadczyć o długim życiu i bogatych doświadczeniach. Twarze zakrywają maskami z pomarszczonej skóry, na głowę zakładają wysokie niemal na metr czapy pokryte kolorowymi kwiatami z bibuły, przyozdobione pękiem różnobarwnych wstęg.

Grzbiety brodacze okrywają długimi baranimi kożuchami z futrem na zewnątrz, nogi okręcają słomą i obwiązują powrósłami. Kije w ich rękach mają świadczyć o starości i wielkim wysiłku, jaki trzeba było znieść w odchodzącym roku.

Brodacze chodzą po ulicach, zatrzymują samochody, śpiewają kolędy, składają ludziom życzenia. Zaczepiają panny, jak to lokalnie określa się biorą je na hocki, co niezawodnie pomagać ma w zamążpójściu. Czasami też zbierają pieniądze, które przeznaczane są na cele społeczne.

/ PAP Lifestyle | 29.12.2014

Udostępnij

Najnowsze galerie