2014-09-08 06:34:00

Przeniesie egipski grobowiec do Wrocławia

1/4
fot: A. Grylak
Grupa wrocławskich badaczy, którym przewodniczy Patryk Chudzik z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego, odkryła w Egipcie przeoczoną dotąd przez archeologów kaplicę grobową z zachowanym wyposażeniem i nieznany grobowiec towarzyszący. Archeolog, po raz pierwszy wyjawia, jakie jeszcze, dotąd nieznane skarby odkryła polska misja w Asasifie północnym, a także plany nowoczesnego muzeum Egiptu we Wrocławiu.

Przemysław Ciszak, MenStream.pl: Obszar nekropoli tebańskiej wydaje się do cna wyeksploatowany od ponad 200 lat prowadzonymi badaniami archeologicznymi. Byli tam już Niemcy, Anglicy, Francuzi i Amerykanie. Skąd więc wybór miejsca, w którym odkrycie czegoś nowego wydaje się mało prawdopodobne?

Patryk Chudzik: Przede wszystkim znacznie zmieniły się metody prowadzonych prac. Na większości terenów wykopaliska prowadzono w ograniczonym zakresie, zbierano głównie kompletne zabytki, natomiast te uszkodzone, albo wybrakowane pomijano. Dziś prowadzimy prace w nieco inny sposób, niż badacze XIX i początku XX wieku, którzy prowadzili wykopaliska na zlecenie muzeów. Poszukiwali więc przedmiotów atrakcyjnych dla kolekcji muzealnych.

A więc złotych sarkofagów, biżuterii czy alabastrowych figurek?

Oczywiście złoto zawsze kojarzyło się z Egiptem. Skarby grobowca Tutenchamona wpłynęły na wyobraźnię poszukiwaczy i archeologów, choć to nie od nich rozpoczęła się gorączka poszukiwań. Nie mniej ważne były jednak mumie, zdobione trumny, posążki bogów, kompletne naczynia oraz ołtarze. Jednak wszystko, co było z jakiegoś powodu uszkodzone, a na dodatek nie miało zdobień, dekoracji, inskrypcji pozostawiano. To dlatego na terenie nekropoli tebańskiej niezwykle trudno natrafić na te najcenniejsze skarby.

Tym bardziej wydaje się to dziwne, że ekipy wybierają takie miejsca. Spodziewam się, że u każdego archeologa tli się marzenie o odkryciu na miarę Howarda Cartera. Pragnienie odnalezienia grobowca podobnego do tego, w którym złożono Tutenchamona.

Nauka nie zawsze opiera się na poszukiwaniu złota. Każdy z nas ma swojego konika, ścieżki, którymi podąża i dziedziny, w których złotem Tutenchamona okazuje się na przykład nieznany dotąd plan, na którym zbudowano grobowiec czy świątynię, albo fragment figurki, czy też naczynia.

Jest więc czego szukać w Egipcie? Można tam jeszcze odnaleźć skarby?

O tak! Często pod szyldem misji archeologicznej selekcji dokonywali ludzie nie do końca do tego przygotowani i nie raz odrzucano prawdziwe perły. Do dziś egipskie zabytki leżą na powierzchni, niemal pod stopami turystów, którzy nierzadko uprzedzają nas w znaleziskach i zabierają cenne fragmenty dzieł starożytnych. Dla nich to jedynie pamiątka z urlopu, dla nas kolejna strata, a dla rządu egipskiego nagminnie popełniane przestępstwo, bezwzględnie ścigane przez władze.

Dekoracja na kartonażu datowana na
III Okres Przejściowy (1070 - 712 p.n.e.)
Fot. Dzięki uprzejmości Patryka Chudzika/arch.

O jakich zabytkach mówimy?

Zaczynając od elementów wyposażenia grobowego, pozostałości budowli, przez skorupy glinianych naczyń. Czasem są to elementy większej całości, układanka składająca się na cenny zabytek.

Spacerując po nekropoli tebańskiej wielokrotnie natrafiam na krzemienne narzędzia, artefakty, które są pozostałością czasów przed faraonami, których w Egipcie odkryć można niezwykle dużo. Na powierzchni znaleźliśmy całe ramię mumii, fragmenty bogato dekorowanych kartonaży z wciąż dobrze zachowanymi kolorami.

Ani zmumifikowana ręka, ani nawet kartonaże nie okazały się jednak niespodziewanym, a ważnym znaleziskiem Pana misji...

W przedostatni dzień, tuż przed końcem minionego sezonu, podczas doczyszczania naszego wcześniejszego wykopu, podchodziłem do ściany, na której tkwił marker z lusterkiem do wykonywania pomiarów. Tam spostrzegłem kawałek drewna, z otworami, jak na kołki do egipskich trumien. Jako że zbieram wszystko, co napotkam, nic nie pozostawiając, choćby to była niewiele znacząca drzazga, postanowiłem również i po niego sięgnąć i zadokumentować. Tak jak wiele innych drewnianych elementów konstrukcyjnych sarkofagów.

Kiedy go odwróciłem, oniemiałem. Była to figurka kobiety siedzącej na fotelu! To, co miałem za otwory po kołkach, służyło do umocowania jej rąk. Prawdopodobnie jest to przedstawienie małżonki właściciela grobowca, tak więc przy dużej dozie szczęścia, być może natrafimy i na jego przedstawienie. Takie znaleziska zdarzają się niezwykle rzadko.

Zobacz zdjęcia z polskiej misji archeologicznej w Asasifie północnym kierowanej przez Patryka Chudzika

Tym bardziej, że trafiają się przy okazji oczyszczania miejsc już przebadanych. Można powiedzieć, że sprzątacie po poprzednich misjach archeologicznych.

Można tak to nazwać (śmiech). Oczyszczamy dziedzińce, pracujemy w gruzowiskach skalnych, a nawet starożytnych śmietnikach. W przypadku murów otaczających dziedzińce prace prowadzone są w taki sposób, aby uwidocznić najniższe partie murów, co pozwala wyjaśnić sposób ich wznoszenia od najniższych poziomów. Ma to związek z głównym celem misji na nekropoli Asasif, która ma przede wszystkim charakter dokumentacyjny.

Plany grobowców skalnych oraz murów otaczających dziedzińce, pomimo wcześniejszych badań, nigdy nie zostały sporządzone. Kompletna dokumentacja tych konstrukcji możliwa jest jedynie po wcześniejszym ich doczyszczeniu.

NA KOLEJNEJ STRONIE PRZECZYTASZ O ODKRYCIU, KTÓREGO POLSKA MISJA ARCHEOLOGICZNA SIĘ NIE SPODZIEWAŁA

Rozmawiał Przemysław Ciszak

Rozmawiał Przemysław Ciszak | 8.09.2014

Udostępnij

Najnowsze galerie