/ PAP Lifestyle | 17.08.2014

W Polsce 10 trąb powietrznych rocznie

Polscy łowcy burz mają swój autorski system ostrzegania
[fot: Polaris/East News]

Jeśli ktoś pamięta amerykański film Twister o łowcach burz tropiących tornada może być zdziwiony informacją, że podobna grupa działa również w Polsce. Nasi łowcy nie mają takiej aparatury i samochodów jak w USA, więc tym bardziej ich praca jest godna podziwu.

Stowarzyszenie Polscy Łowcy Burz liczy ponad 40 członków rozsianych po całym kraju. Zajmuje się przede wszystkim ostrzeganiem przed groźnymi zjawiskami atmosferycznymi.

- Szczególnie jesteśmy nastawieni na burze, wydajemy też ostrzeżenia i prognozy, jeśli chodzi o intensywne opady deszczu, silne wiatry. Badamy te zjawiska, robimy prezentacje i staramy się edukować ludzi - powiedział jeden z łowców Piotr Żurowski.

Polscy łowcy burz mają swój autorski system ostrzegania, potrafią przewidzieć groźne zjawiska pogodowe dla każdego powiatu w kraju. - Z naszych ostrzeżeń korzystają niektóre samorządy i straż pożarna - powiedział Żurowski.

Łowcami są fascynaci zjawisk pogodowych z całego kraju: zarówno studenci jak i osoby pracujące. Niektórzy członkowie stowarzyszenia studiują meteorologię, ale w jego skład wchodzą przedstawiciele różnych profesji i kierunków.

Rodzimi łowcy burz zadzierają głowy w niebo, często z aparatem fotograficznym, lub kamerą. Pracują też przy komputerach, zbierając dane meteorologiczne z całego świata. Niestety - nie mogą sobie pozwolić na taki sprzęt i na pojazdy, jak łowcy z filmu czy grupy działające np. w USA.

Zdarza się, że wyjeżdżają w miejsca, gdzie spodziewane są szczególnie spektakularne zjawiska atmosferyczne - by prowadzić badania, robić dokumentację i przesyłać ostrzeżenia. Sam Piotr Żurowski kilka lat temu przewidział groźną burzę i rozesłał ostrzeżenia przed powodzią.

- Widziałem na danych radarowych, że zbliża się burza, która generuje bardzo intensywne opady deszczu. Wysłałem informacje do urzędów na południu województwa małopolskiego, do jednostek OSP i do znajomych. Z tej burzy powstała tzw. powódź błyskawiczna - powiedział.

Wczoraj łowcy burz spotykali się w Poznaniu na zlocie połączonym z konferencją naukową poświęconą ekstremalnym zjawiskom atmosferycznym. Jak powiedział organizator spotkania Mateusz Taszarek, to pierwsze w Polsce wydarzenie integrujące te trzy grupy.

- Od 10 lat funkcjonuje Europejska Baza Danych o Groźnych Zjawisk Meteorologicznych, która kolekcjonuje informacje o niebezpiecznych zjawiskach. Na tej podstawie można już określić, w jakich miejscach w Polsce spadł największy grad, gdzie zdarzają się niszczycielskie burze i gdzie najczęściej raportuje się trąby powietrzne. Chcemy rozmawiać o tym, w jaki sposób można wykorzystywać te dane w badaniach i ulepszaniu prognoz - powiedział.

Jak dodał, być może w przyszłości, gdy synoptycy określą dokładnie czas i miejsce występowania burzy, gradu, wichury, osoby przebywające w zagrożonym terenie dostaną informację SMS - nawet jeśli w danym miejscu przebywają przypadkowo.

- Chodzi o to, by w przypadku, gdy mamy informację o trajektorii przemieszczania się trąby powietrznej lub niebezpiecznej burzy, istniała możliwość lokalizacji telefonów komórkowych osób przebywających na trasie takiego zjawiska i przesłania im ostrzeżenia - powiedział.

Mateusz Taszarek wyjaśnił, że współcześni specjaliści od pogody przy użyciu numerycznych modeli pogody potrafią określić obszar, na którym wystąpią niebezpieczne zjawiska z około 24-godzinnym wyprzedzeniem. W Polsce co roku zdarza się średnio dziesięć trąb powietrznych. Co 3-4 lata zdarzają się trąby, które są bardzo silne i mogą niszczyć budynki oraz zabić człowieka.

/ PAP Lifestyle | 17.08.2014

Udostępnij

Najnowsze galerie