Bartosz Wawryszuk | 26.05.2014

Rock'n'roll to nie muzyka młodych

Rock'n'roll był kiedyś muzyką młodych, dziś to forma buntu przed starością - twierdzi Piotr "Bajzel" Piasecki
[fot: Jacek Nowakowski - Borówka Music]

Lubi się zgubić w muzyce i grać tak, żeby się ludziom mordy cieszyły. Jego mistrzami są Bruce Lee, Tadeusz Konwicki i Witkacy. Piotr Bajzel Piasecki przekonuje w rozmowie z MenStream.pl, że wiek z metryki nie jest ważny, bo zestarzeć można się po prostu mentalnie. Lekarstwem na to może być jednak rock and roll, który świetnie konserwuje. - A rock and roll to nic innego jak taniec, a taniec, jak się niedawno dowiedziałem, to najlepsza metoda na niestarzenie się. Bo aktywuje ciało, wyobraźnię i jeszcze wrażliwość emocjonalną - mówi Bajzel.

MenStream.pl: Niedawno Mick Jagger został pradziadkiem. Jak postrzegasz starość rockendrollowca? Kiedyś ta muzyka nierozerwalnie była związana z młodością, można powiedzieć, że była jej synonimem.

Piotr Piasecki - Bajzel: A teraz jest synonimem buntu przed starością.

Dlaczego?

Mam 37 lat i zaczynam słyszeć dookoła głosy przyjaciół, że się starzeją, że ja się też starzeję i co będzie dalej. Szczerze mówiąc zaczyna mnie to wkurzać i buntuję się przeciwko temu. Przeciw stereotypom, że wszyscy są samotni, mają wprawdzie te Facebooki, ale siedzą w domu. A to, że się nie ma przyjaciół wynika najzwyczajniej w świecie z ludzkiego zaniedbania. Chcesz mieć przyjaciół - to trzeba się z nimi spotykać, pielęgnować to, a nie zamykać się w domu i marudzić, że się jest samotnym.

Ze starością według mnie jest tak, że można się szybko mentalnie zestarzeć. Spotykasz kolegę z liceum, jest w twoim wieku, ale wcześnie założył rodzinę i wygląda już na starszego pana. A rock and roll może konserwować - wystarczy przecież spojrzeć na Jaggera.

No, ale jednak jest już tym pradziadkiem.

No tak, ale to wszystko zależy od tego kiedy urodziło mu się pierwsze dziecko. Bo żeby być pradziadkiem nie musisz być starym człowiekiem. Jagger nie ma przecież jeszcze 90 lat. Zanim zacznie grać w Buena Vista Social Club to minie jeszcze ze 20 (śmiech).

Uważasz więc, że rock nad roll pomaga się nie zestarzeć mentalnie?

Na pewno. Oglądam sobie ostatnio na YouTubie różne programy, gdy mam czas, np. wykłady, choć dawniej nienawidziłem szkoły. Dowiedziałem się o metodach na niestarzenie się. Jedną z nich jest czytanie, ale najlepszą - taniec. Okazuje się, że aktywuje ciało, wyobraźnię i jeszcze wrażliwość emocjonalną. I to jest podobno znakomity sposób, żeby się konserwować. A rock and roll to nic innego jak taniec. Ja na koncertach gram i też sobie tańczę.

Ludzie się starzeją, umierają i to jest nieodwracalne, taka jest kolej rzeczy nie ma się czego bać.

Czujesz się rockendrollowcem?

Też, bo w głębi duszy czuję się punkowcem. Kiedyś, gdy mnie ktoś pytał co gram, to odpowiadałem, że rock and rolla. Nie rocka, bo ten wydaje mi się bardziej ciężki. Potem mówiłem też, że jestem bigbitowcem, a teraz mówię, że gram no style.


Na koncertach Bajzel kipi energią.
Fot. Andrzej Majos - Borówka Music
No style
?

Tak, bo pytanie o to, co gram, pada często. Na przykład gdy jadę taksówką z gitarą na dworzec od razu kierowca zaczyna opowieść, że on też kiedyś grał i chce wiedzieć, co ja gram. Mówię wtedy no style.

I jakie są reakcje?

Zazwyczaj muszę tłumaczyć, o co chodzi i że tak sobie wymyśliłem. A nazwa jest prosta - nie przywiązuję się do żadnego stylu. Moim mentorem zawsze był Bruce Lee i on mówił w wywiadach, że uprawia styl walki bez walki oraz że nigdy nie przywiązywał się do konkretnego stylu, bo chciał tworzyć własny. Bo każdy człowiek jest predestynowany do tego, żeby uprawiać własny styl.

Czyli, że inne style są tylko inspiracją do tworzenia.

Bo naśladownictwo ogranicza. Nie możesz zrobić czegoś tak, a nie inaczej, bo kanon to narzuca. Ludzie niestety przywiązują wagę do kanonów. I na przykład grasz reggae, potem nagle zagrasz kawałek metalowy - to jest zdziwienie. Ja w każdym razie staram się nie przywiązywać. Kiedy piszę nową piosenkę, to ona sama mi podpowiada, w jakim stylu chciałaby być.

Obejrzyj nagrodzony klip Bajzla

Tworzysz zatem intuicyjnie?

Tak, bardzo intuicyjnie, zawsze tak podchodziłem do muzyki. Nigdy nie byłem w żadnych szkołach muzycznych. Jestem naturszczykiem.

Skąd się wzięły w takim razie Twoje talenty muzyczne? W rodzinie ktoś muzykował?

Rodzina nie była za bardzo umuzykalniona. Do muzyki przyciągnął mnie wujek starszy o jakieś 10 lat, który po prostu był bardzo wkręcony w słuchanie Lady Pank - akurat takie były czasy. Zabierał mnie też na Wejście smoka, Gwiezdne wojny. Na tle rodziny on nie był za bardzo grzeczny i ja do niego lgnąłem. Zaraził mnie muzyką tak bardzo, że znałem wszystkie piosenki Lady Pank. Rodzice za to mieli na magnetofonie ponagrywane piosenki ABBY, którą zresztą do dzisiaj uwielbiam. Trochę mnie więc rodzina zainspirowała.

Wspomniałeś o Bruce Lee jako o mentorze. Masz jeszcze innych, którzy Cię inspirują?

Taki moim innym mistrzem Jedi jest Tadeusz Konwicki.

Dlaczego akurat Konwicki?

Moim ulubionym filmem jest Salto, które on nakręcił. Znam je na pamięć. Czytałem też kiedyś wywiad z nim i stwierdziłem po lekturze, że musi być albo kosmitą, albo Jedi. To jest niesamowity człowiek, mądry. Dużo mądrości od niego przechwytuję.

Teledysk do piosenki z pierwszej płyty Bajzla

A w sferze muzycznej też masz jakichś mentorów?

To są muzycy, z którymi grałem lub gram. Na przykład Jacek Budyń Szymkiewicz, z którym gramy w formacji Babu Król. Dużo się od niego uczę innego patrzenia na muzykę. Wcześniej traktowałem muzykę dość intuicyjnie, niektóre rzeczy były dla mnie oczywiste - tak ma być i koniec. A okazuje się, że coś można rozwijać, budować jakieś harmonie, dodawać powietrza itd.

Rozwinęliśmy ostatnio skład Babu Króla, który początkowo był duetem i każdy z muzyków inspiruje mnie do spojrzenia na muzykę z innej strony. Cały czas się uczę i to też pomaga się nie starzeć. Piłsudski mówił na przykład, że spocząć na laurach to znaczy przegrać. A przegrać i nie poddać się to znaczy zwyciężyć. Trzeba po prostu cały czas się rozwijać.

Na drugiej stronie o tym, dlaczego Bajzel jest jak człowiek-orkiestra

Bartosz Wawryszuk | 26.05.2014

Udostępnij

Najnowsze galerie