Łukasz Pałka | 16.06.2014

Za 15 lat Putin będzie wciąż młody i przy władzy

Rosyjski pisarz Dmitrij Głuchowski: Za 15 lat Putin będzie wciąż młody i przy władzy
[fot: Insignis Media]

- Kocham Rosję, jestem patriotą. Ale być patriotą to znaczy chcieć lepiej dla swojego kraju. A Rosja będzie lepszym krajem, gdy zamiast niewolnictwa będzie wolność. Wtedy staniemy się naprawdę silnym państwem - mówi w rozmowie z MenStream.pl Dmitrij Głuchowski, jeden najpopularniejszych na świecie pisarzy młodego pokolenia, autor hitu Metro 2033. W Polsce ukazała się właśnie jego nowa książka Witajcie w Rosji. W rozmowie z MenStream.pl tłumaczy, dlaczego Władimir Putin bije w Rosji rekordy popularności i mówi, co społeczeństwo myśli o sytuacji na Ukrainie.

MenStream.pl: W Polsce świętowaliśmy właśnie 25-lecie wolności...

Dmitrij Głuchowski: Szczęściarze.

A Rosja to wolny kraj?

To zależy, jak zdefiniujemy wolność. W przypadku Polski to proste, bo uwolniła się od Rosji. Gdy zaś chodzi o Rosję, staje się to o wiele trudniejsze, bo na razie nie udało się nam uwolnić od swojej przeszłości.


KLIKNIJ I WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE
Co ma Pan na myśli?

Przede wszystkim to, że ciągle wisi nad nami cień Rosji sowieckiej. Na przykład Niemcy uwolniły się od przeszłości nazistowskiej, a w moim kraju nigdy nie miało miejsce rozliczenie z przeszłością. Lenin wciąż jest żywy. Jego mumia, która ciągle znajduje się w centrum Moskwy, jest tego najlepszym, symbolicznym dowodem. Nie można go pochować, bo ogromna część społeczeństwa twierdzi, że to jego miejsce. Nie potrafimy uwolnić się od siebie samych. Nie umiemy być wolni, tylko rządzeni silną ręką.

Stąd tak duża popularność Władimira Putina w Rosji? Ostatnie sondaże wskazują na to, że popiera go ponad 80 procent społeczeństwa. To jeszcze więcej niż przed zajęciem Krymu.

Jak wspomniałem, Rosjanie mają w sobie bardzo dużo nostalgii, tęsknoty za przeszłością. Popularność Putina wcale nie wynika z tego, że ma on jakąś cudowną receptę na rozwój kraju, zwłaszcza gospodarczy. Ale jest utalentowanym manipulatorem, wykorzystuje to w stosunkach ze Wschodem, Zachodem i wobec własnych obywateli. To taki stary lis, który zawsze ucieka przed odpowiedzialnością, trochę jak Berlusconi.

Jeszcze w ubiegłym roku wielu ludzi skupiało się na problemach naszego kraju. Zadawali pytania: Dlaczego władza się nie zmienia? Dlaczego ludzie, którzy mają cały przemysł, surowce, media, to jednocześnie kumple Putina ze szkoły? Dlaczego mają cały kraj w kieszeniach? Bo tak to trzeba nazwać. Nie mówimy tu o rządzeniu krajem, ale o posiadaniu go, o tym, że traktują Rosję jak prywatną firmę.


- Zimna wojna ma się dobrze. Aż czuć ten chłód - twierdzi Dmitrij Głuchowski. [fot.Insignis Media
]

Putin zdołał jednak zdusić protesty, zdyskredytować i skłócił ich liderów. Z kolei ostatnie zajęcie Krymu służyło temu, by wypuścić dżina z butelki - tego, który przypomni nostalgie, sentymenty i pokaże Rosjanom, że wciąż mogą być imperium. Ludziom się to spodobało, bo ciągle żyją w poczuciu, że Rosja zasługuje na więcej, a Zachód nie traktuje jej ani poważnie, ani uczciwie.

To wystarczyło, by społeczeństwo zapomniało o problemach?

Wydaje mi się, że taki był zamysł Putina i dlatego zajął Krym. Chciał pokazać siłę i uwolnić stare tęsknoty.

Jak społeczeństwo w Rosji postrzega obecną sytuację na Ukrainie?

Tak, jak nakazuje ją rozumieć telewizja. A więc, do władzy na Ukrainie doszli naziści. Teraz walczą z partyzantami na południu kraju, tymi, którzy chcą integracji z Rosją. A wspierają ich oczywiście naziści, geje i Conchita Wurst z Europy Zachodniej.

A wszyscy byli szkoleni w Polsce...

No cóż, słyszałem o tym... . Niestety ludzie w to wierzą, nawet osoby w moim wieku i z podobnym wykształceniem. Nawet oni to kupują i często się kłócimy. Wykorzystanie nacjonalistów na Majdanie było cwanym trikiem. Pytanie oczywiście, kto ich tam popchnął? Można obstawiać, że były to służby specjalne, które zawsze dobrze z nimi żyły, manipulując czy przekupując.

Rosyjskie media od dawna posługują się propagandą i nie inaczej było i jest w przypadku Ukrainy. Obudziły demony przeszłości, a cała inicjatywa była moim zdaniem po stronie Putina. To jego celem było zdestabilizowanie sytuacji na Ukrainie i dlatego posłużył się manipulacją i mediami.

Ludzie bardzo szybko zapomnieli o tym, że pierwsze miesiące Majdanu były spokojne, że nie polała się tam nawet kropla krwi. Dzięki mediom Putin nie musiał zbyt wiele robić, by skłócić zachodnią i wschodnią część Ukrainy.

Gdzie zatrzyma się Putin w podboju Ukrainy?

Krym był dla niego dość łatwym celem i pewnie na nim się skończy. Reszta byłaby już bardziej skomplikowana, bo przecież Rosja jest uzależniona gospodarczo od Zachodu i Putin doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Rosja to nie imperium sowieckie, które chciało być samowystarczalne, z potężnym rynkiem zbytu i surowcami. Rosja nie może sobie pozwolić na izolację.

Myślę, że po zajęciu Krymu Putin nie potrzebuje już podbijać reszty Ukrainy. Wystarczy, że zrobił symboliczny krok, obudził sentymenty z przeszłości, o których wspominałem i to powinno go zadowolić. Destabilizacja sytuacji na Ukrainie działa na jego korzyść, ale przecież nie robi tego własnymi rękami.

Na drugiej stronie przeczytasz, dlaczego Rosja to bananowa republika, w której żyją niewolnicy.


Łukasz Pałka | 16.06.2014

Udostępnij

Najnowsze galerie