/ PAP Lifestyle | 8.01.2015

Ten zawód wymiera, ale popyt na usługi ciągle jest

Ten zawód wymiera, ale popyt na usługi ciągle jest
[fot: PAP/Grzegorz Jakubowski ]

Jeszcze nie tak dawno można ich było spotkać na ulicach polskich miast. Uliczni szlifierze w Portugalii są w dalszym ciągu nieodłącznym elementem krajobrazu. Wprawdzie ten wielowiekowy zawód wykonuje dziś coraz mniej osób, ale popyt na ich usługi nie słabnie.

Pracują we wszystkich dzielnicach dużych miast, takich jak Porto, Lizbona czy Coimbra, a ich przybycie zwiastuje charakterystyczny dźwięk gwizdka-piszczałki. Szlifierze z warsztatem na rowerze przemierzają czasem cały kraj.

- W ciągu roku odwiedzam niemal wszystkie zakątki Portugalii w poszukiwaniu klientów. Znaczną jego część spędzam w aglomeracji stołecznej, a przez około trzy miesiące przemierzam północną część kraju - wyjaśnia Antonio Loureiro, szlifierz z podlizbońskiej Almady.

Rzemieślnik, który rozpoczyna pracę o ósmej rano, przyznaje, że wprawdzie jego zawód jest wymagającą profesją i wykonuje go coraz mniej osób, ale w dalszym ciągu nie brakuje klientów korzystających z jego usług.

- To bardzo żmudna praca. Nie zawsze jej efekty są widoczne pod względem finansowym. Zdarza się, że w niektóre dni nie trafi mi się żaden klient - opowiada Antonio Loureiro.

Podlizboński rzemieślnik, który swojej profesji nauczył się od ojca i dziadka, żali się, że rodzinna tradycja umrze wraz z nim. - Żadne z moich dzieci nie chce wykonywać tego zawodu. Twierdzą, że to wstyd krążyć po mieście z rowerem i narzędziami szlifierskimi. Ani myślą pójść w moje ślady - narzeka.

Wprawdzie najczęstszym zajęciem ulicznego szlifierza jest ostrzenie noży i nożyczek, ale dodatkowo większość tych rzemieślników naprawia parasolki, garnki, a także gliniane naczynia.

Usługi lotnych szlifierzy są zwykle tańsze od pracy wykonywanej przez rzemieślników z warsztatów. O ile ci pierwsi ostrzą noże za 1 euro i nożyczki za 3 euro, to ci drudzy pobierają odpowiednio 1,5 euro i 7 euro.

Antonio Garcia, właściciel zakładu szlifierskiego z ulicy Almirante Reis w Lizbonie przyznaje, że pomimo upływu czasu osoby wykonujące tą profesję nadal mogą liczyć na duże grono klientów.

- W ostatnich latach przybyło w Portugalii sklepów z ofertą z Chin, w tym noży i nożyczek. Narzędzia te można dziś kupić za bardzo niskie ceny, co nie stanowi jednak konkurencji dla takich zakładów jak mój, gdyż prędzej czy później ich użytkownicy będą musieli je naostrzyć - mówi Antonio Garcia.

Poza rowerem i skrzynką na narzędzia na wyposażeniu ulicznego szlifierza znajduje się zazwyczaj koło napędzające kamień szlifierski, młotek, obcęgi, zestaw kluczy ręcznych, śrubki, gwoździe, a także kawałki prześcieradła, które rzemieślnik tnie aby pokazać jak naostrzone zostało narzędzie.

/ PAP Lifestyle | 8.01.2015

Udostępnij

Najnowsze galerie